Toksyczne relacje
Czasami w imię przyjaźni trzeba się jej wyrzec...
W dzisiejszym świecie tak zabieganym i nieporadnym często szukamy kogoś, z kim możemy podzielić nasze troski i zmartwienia. Gdy już znajdziemy taką osobę w jakimś stopniu się od niej uzależniamy, ale czy zawsze jest to dobre uzależnienie i gdzie jest granica?
Ostatnio dużo się u mnie działo, dużo przemyśleń, wniosków i proste stwierdzenie, jestem w toksycznej relacji. Toksyczność nie dotyczy tylko sytuacji, gdy druga osoba nas wykorzystuje albo znęca się nad nami, to jest przypadek skrajności, a ja opowiem o moim przypadku. Na pewno każdy z was ma kogoś bez kogo nie wyobraża sobie swojego życia, ponieważ ta osoba stanowi ważną, a często główną część waszego życia. Dobrze jest z kimś je dzielić, ale często przeradza się to w przyzwyczajenie i uzależnienie. Jest to bardzo niezdrowe dla przyjaźni, związku, ale również niebezpieczne. Osoba, która uzależnia się od drugiej, nie jest już w stanie samodzielnie funkcjonować, a często boi się tego, co będzie po ich rozstaniu. Ta druga osoba czasem to wykorzystuje lub wręcz pobudza takie myślenie. Wtedy zaczyna się toksyczny związek dwóch osób.
Dużo z nas może sobie nawet nie zdawać sprawy z tego, że nasza relacja z kimś jest niezdrowa. Ja znajdowałam się w całkiem zdrowej relacji, moja przyjaciółka była dla mnie bardzo ważna, razem wiele przeżyłyśmy i dzieliłyśmy wiele wspaniałych chwil, ale od jakiś trzech lat coś zaczęło się psuć. Zaczęły się kłótnie, spiny, ciche dni. Przestałam czuć się komfortowo, wręcz niekiedy czułam się bardzo nieswojo. Od pewnego momentu zaczęłam tylko udawać szczęśliwą, a inni myśleli, że nasza przyjaźń jest nieskazitelna i idealna. Ja sama sobie to wmawiałam. Codziennie myślałam o tym, jak to zmienić, co z tym zrobić. Próbowałam różnych rzeczy, szczere rozmowy już dawno przestały działać i niczego nie zmieniały. Ta druga strona mam wrażenie już tak się przyzwyczaiła do mojej obecności, że stwierdziła, że nawet jeśli będzie olewać ten temat to i tak przy niej będę. To jest częste zjawisko przy takich relacjach.
Co zrobiłam?
Dystans.
Jedyne co może nam pomóc określić problem to dystans, od kilki miesięcy traktowałam moją przyjaciółkę z lekkim dystansem, a on się zwiększał i zwiększał...
Doszłyśmy do kolejnej szczerej wymiany zdań, stwierdziłam raz kozie śmierć, najwyżej będzie to ostatnia taka rozmowa. Chciałam zobaczyć, jakie kroki podejmie ta druga strona.
Czy się zdziwiłam?
Nie.
Czy byłam zawiedziona?
Bardzo.
Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że jednak się mylę, ale więź wygasła już dawno i jedyne co nas trzymało to toksyczna przyjaźń i przyzwyczajenie.
Nie żałuje tego co zrobiłam, a z każdym dniem czuję, że to była bardzo dobra decyzja. Poczułam się lżej. Zaczęłam się częściej uśmiechać. Już nie czuję, że muszę z kimś o coś rywalizować. Zachęcam was do tego, by podjąć ten krok. Jeśli czujecie się przy kimś źle to pamiętajcie, że nie jesteście do niczego zobowiązani i macie prawo do szczęścia. Warto podejmować takie kroki, bo często dzięki temu może rozwinąć się jakaś inna znajomość.
Ale pamiętajcie nie oceniajcie też pochopnie, ja najpierw sama nad tym rozmyślałam, potem zapytałam o opinię parę osób, które znały i mnie i moją przyjaciółkę.
Byliście kiedyś w podobnej sytuacji? Jakie wy macie zdanie na ten temat? Piszcie w komentarzach, a ja chętnie poczytam o waszych sytuacjach. Może macie jakieś pytania lub wątpliwości, ja chętnie pomogę ;)
W dzisiejszym świecie tak zabieganym i nieporadnym często szukamy kogoś, z kim możemy podzielić nasze troski i zmartwienia. Gdy już znajdziemy taką osobę w jakimś stopniu się od niej uzależniamy, ale czy zawsze jest to dobre uzależnienie i gdzie jest granica?
Ostatnio dużo się u mnie działo, dużo przemyśleń, wniosków i proste stwierdzenie, jestem w toksycznej relacji. Toksyczność nie dotyczy tylko sytuacji, gdy druga osoba nas wykorzystuje albo znęca się nad nami, to jest przypadek skrajności, a ja opowiem o moim przypadku. Na pewno każdy z was ma kogoś bez kogo nie wyobraża sobie swojego życia, ponieważ ta osoba stanowi ważną, a często główną część waszego życia. Dobrze jest z kimś je dzielić, ale często przeradza się to w przyzwyczajenie i uzależnienie. Jest to bardzo niezdrowe dla przyjaźni, związku, ale również niebezpieczne. Osoba, która uzależnia się od drugiej, nie jest już w stanie samodzielnie funkcjonować, a często boi się tego, co będzie po ich rozstaniu. Ta druga osoba czasem to wykorzystuje lub wręcz pobudza takie myślenie. Wtedy zaczyna się toksyczny związek dwóch osób.
Dużo z nas może sobie nawet nie zdawać sprawy z tego, że nasza relacja z kimś jest niezdrowa. Ja znajdowałam się w całkiem zdrowej relacji, moja przyjaciółka była dla mnie bardzo ważna, razem wiele przeżyłyśmy i dzieliłyśmy wiele wspaniałych chwil, ale od jakiś trzech lat coś zaczęło się psuć. Zaczęły się kłótnie, spiny, ciche dni. Przestałam czuć się komfortowo, wręcz niekiedy czułam się bardzo nieswojo. Od pewnego momentu zaczęłam tylko udawać szczęśliwą, a inni myśleli, że nasza przyjaźń jest nieskazitelna i idealna. Ja sama sobie to wmawiałam. Codziennie myślałam o tym, jak to zmienić, co z tym zrobić. Próbowałam różnych rzeczy, szczere rozmowy już dawno przestały działać i niczego nie zmieniały. Ta druga strona mam wrażenie już tak się przyzwyczaiła do mojej obecności, że stwierdziła, że nawet jeśli będzie olewać ten temat to i tak przy niej będę. To jest częste zjawisko przy takich relacjach.
Co zrobiłam?
Dystans.
Jedyne co może nam pomóc określić problem to dystans, od kilki miesięcy traktowałam moją przyjaciółkę z lekkim dystansem, a on się zwiększał i zwiększał...
Doszłyśmy do kolejnej szczerej wymiany zdań, stwierdziłam raz kozie śmierć, najwyżej będzie to ostatnia taka rozmowa. Chciałam zobaczyć, jakie kroki podejmie ta druga strona.
Czy się zdziwiłam?
Nie.
Czy byłam zawiedziona?
Bardzo.
Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że jednak się mylę, ale więź wygasła już dawno i jedyne co nas trzymało to toksyczna przyjaźń i przyzwyczajenie.
Nie żałuje tego co zrobiłam, a z każdym dniem czuję, że to była bardzo dobra decyzja. Poczułam się lżej. Zaczęłam się częściej uśmiechać. Już nie czuję, że muszę z kimś o coś rywalizować. Zachęcam was do tego, by podjąć ten krok. Jeśli czujecie się przy kimś źle to pamiętajcie, że nie jesteście do niczego zobowiązani i macie prawo do szczęścia. Warto podejmować takie kroki, bo często dzięki temu może rozwinąć się jakaś inna znajomość.
Ale pamiętajcie nie oceniajcie też pochopnie, ja najpierw sama nad tym rozmyślałam, potem zapytałam o opinię parę osób, które znały i mnie i moją przyjaciółkę.
Byliście kiedyś w podobnej sytuacji? Jakie wy macie zdanie na ten temat? Piszcie w komentarzach, a ja chętnie poczytam o waszych sytuacjach. Może macie jakieś pytania lub wątpliwości, ja chętnie pomogę ;)


Komentarze
Prześlij komentarz
Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią lub zostawisz tu jakiś ślad ;)